Czy Iordanescu jest lepszy od Feio?


Dwa miesiące temu Legia zmieniła trenera — czy wyszła jej na dobre?

30 sierpnia 2025 Czy Iordanescu jest lepszy od Feio?
Dariusz Skorupiński

W poprzednim sezonie Goncalo Feio był na ustach całej piłkarskiej polski średnio raz w tygodniu. Kolejne wypowiedzi, czy afery z udziałem tego szkoleniowca, wyskakiwały nawet z lodówki. Jednak w przerwie między tym, a poprzednim sezonem, wiele się zmieniło. Legia pożegnała trenera Feio, a jego następcą został Edward Iordanescu. Pierwsze dwa miesiące pracy tego szkoleniowca przypadły na wakacje. W tym okresie czasem rozgrywa się Superpuchar Polski, ale także — europejskie puchary. Czy ta zmiana wyszła Legii na dobre?


Udostępnij na Udostępnij na

Goncalo Feio przyszedł do Legii wiosną 2024 roku. Końcówkę sezonu 2024/2025 miał całkiem niezłą — remis z Rakowem w debiucie oraz zwycięstwo z Lechem Poznań przy ulicy Bułgarskiej. 14 punktów w siedmiu spotkaniach to obiecujący początek. Jednak z czasem w Legii zaczęło się dziać źle. Nie o tyle pod względem sportowym, co pod względem medialnym. Atmosfera wokół klubu zrobiła się lekko mówiąc gęsta.

Złoty okres Goncalo Feio

Między 10 kwietnia, a 15 września, Legia Goncalo Feio tylko dwukrotnie mogła uznać wyższość rywala. Zdecydowanie był to złoty okres portugalskiego szkoleniowca przy ulicy Łazienkowskiej. Właśnie w tamtym okresie Legia z powodzeniem walczyła na dwóch frontach, bezproblemowo awansując do Ligi Konferencji, ale także utrzymując się w czołówce ekstraklasy. To właśnie wtedy klub — na czele z trenerem — zaczął nadużywać słowo „mistrzostwo”.

Przeciętna runda jesienna i początek 2025 roku

Pierwsze wpadki zaczęły się 15 września. Legia wtedy przegrała u siebie z Rakowem, potem dostała na wyjeździe od Pogoni, zremisowała u siebie z Zagłębiem, a po wygranej z Realem Betis znowu podzieliła się punktami — tym razem z Jagiellonią. Jedno zwycięstwo w pięciu spotkaniach spowodowało, że był to pierwsze gorszy okres Legii Goncalo Feio. Nie pomagały także wypowiedzi trenera, w których często krytykował poszczególnych piłkarzy, bądź zarząd klubu. Wpadką było także spotkanie wyjazdowe z Lechem Poznań, które zakończyło się wynikiem 5:2 — oczywiście na niekorzyść stołecznego klubu.

Drugim takim punktem zwrotnym była końcówka roku 2024 i początek 2025. To wtedy Legia w sześciu spotkaniach zanotowała tylko jedno zwycięstwo — w domowym starciu z Puszczą Niepołomice. Tylko dobra gra na jesieni uchroniła ją przed barażami Ligi Konferencji. W tamtym okresie piłkarska społeczność na dobre podzieliła się na dwie grupy. Pierwsza z nich — armia Feio. Ci kibice bronili Portugalczyka za wszelką cenę, a wszystkie winy zganiała na zarząd klubu. Druga grupa — przeciwnicy Feio — tylko czekała na jakiekolwiek potknięcie stołecznego klubu, by wystrzelić w tego szkoleniowca całą amunicję.

Szczęśliwe zakończenie

Gdyby w tamtym okresie Legia pożegnała Goncalo Feio, wielu — na podstawie jego wyników z wiosny oraz lata 2024 roku — dobrze wspominałoby jego kadencję. Wśród kibiców panowałaby narracja, że to wina Zielińskiego oraz Mioduskiego, a sam Feio dolałby swojej oliwy do ognia. Jednak działacze Legii nie dali się ugiąć pod presją. Klub w pewnym momencie jakkolwiek wyszedł na prostą dzięki czemu wygrał krajowy puchar. Dodatkowym smaczkiem że być także zwycięstwo 2:1 na legendarnym Stamford Bridge. Jednak tylko porażka 3:0 w pierwszym meczu spowodowała taki wynik w drugim spotkaniu.

Krytycy pewnie wskazali by palcem cztery ostatnie kolejki Ekstraklasy. Wtedy Legia przegrała z Lechem oraz Cracovią, wygrała z Widzewem i zremisowała ze Stalą Mielec. Jednak warto pamiętać, że miała wtedy już zapewnione europejskie puchary, a w lidze grała o pietruszkę.

Pozytywna zmiana przed pierwszym gwizdkiem

Gdy kibice „Wojskowych” przerzucali się, czy odejście Feio wyjdzie klubowi na plus, wielu nie brało pod uwagę, co Legia tak naprawdę potrzebuje. A potrzebowała najbardziej spokoju. Po burzliwym okresie Portugalczyka, klub na czele z działaczami potrzebował najbardziej spokoju. Mniej medialnej debaty oraz przepychanki, a więcej merytoryki. I to zapewnił trener Iordanescu.

Wyniki sportowe

Wielu kibiców — raczej nie należących do „rankingowców” — oczekiwało od Legii awansu do Ligi Europy. Krótko mówiąc znudziła im się Liga Konferencji i chcieli zmierzyć się na wyższym szczeblu. I tych kibiców trener Iordanescu zawiódł. Jednak prawdę mówiąc gra w Lidze Konferencji przez polskie zespoły jest o wiele bardziej opłacalna. Rok, czy dwa nabijania punktów właśnie na tym poziomie, a potem gra w lepszych rozgrywkach bez zabawy w jakieś eliminacje i egzotyczne wyjazdy. Do tego trener Iordanescu przez całą dotychczasową przygodę z Legią, tylko dwukrotnie musiał uznać wyższość przeciwnika. Było to właśnie w starciu w ramach eliminacji do Ligi Europy oraz w ligowym starciu w Płocku. W międzyczasie — podobnie jak Feio — awansował do Ligi Konferencji oraz — w porównaniu do Feio — wygrał z Lechem Poznań Fredriksena zdobywając przy okazji kolejne trofeum do gabloty.

***

Do tej pory trener Iordanescu spisuje się zdecydowanie lepiej od Goncalo Feio. Może nie widać aż takiej różnicy, gdy porówna się początek Feio do początku Iordanescu, ale różnica jest widoczna, gdy spojrzy się na atmosferę wokół klubu. Wreszcie Legia nie jest kopalnią afer, tylko klubem piłkarskim. A emocje można dostarczać na boisku, a nie na konferencjach, co zresztą pokazał Iordanescu prowadząc Legię w rewanżowym starciu ze szkockim Hibernian.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze